Wyszukiwarka
Ferrari 360 GT Evo
Dodał Administrator,
Kiedy w zasięgu wzroku pojawi się samochód z rumakiem na masce, możesz być pewien ulicznych zamieszek. Ferrari to agresor, którego nie powinno się puszczać bez kagańca.


Co się dzieje, jeśli wciśniesz do oporu pedał gazu w samochodzie, pod którego maską drzemie 400 KM? Kiedy byłem chłopcem, auta słynnej włoskiej marki jawiły mi się jako coś nieziemskiego. Dziecięca wyobraźnia podsycana ceną i osiągami tworzyła obraz pojazdu doskonałego, budowanego z użyciem kosmicznych technologii. Jakie naprawdę jest Ferrari? Przyszła pora na konfrontację dziecięcych marzeń z rzeczywistością.
Pieniądze to nie wszystko
Słoneczny poranek, dojeżdżamy do Wiesbaden niedaleko Frankfurtu, tam mieści się siedziba Imola Racing. Jestem spokojny, mimo że za chwilę będę jeździł Ferrari, i to rasowanym. Nawigacja naprowadza nas na niewielki, dobrze zakamuflowany budynek. Jeśli ktoś szuka tej firmy, to i tak ją znajdzie. W tym wypadku proste chwyty reklamowe się nie sprawdzają. Rasowanie takiego auta to usługa dla wybrańców. Włoska marka nieodłącznie wiąże się z dumą, by nie powiedzieć zarozumiałością. Nie wystarczy być bogatym, by stać się właścicielem takiego cacka. Podczas podróży do Wiesbaden poznaliśmy uroki kupowania Ferrari. Zarozumialcy gaszeni są na progu salonu. Jeśli nie znasz zasad, jesteś ignorowany. Na pytanie: "Czy mogę kupić ten czerwony?", usłyszysz: "Nie ma". Nie da się po prostu wejść do dilera, wyjąć kartę, zapłacić i wyjechać nowym Ferrari. Na te auta trzeba czekać rok, a może dłużej. To towar deficytowy i takie jest założenie firmy. Właściciele samochodów z Maranello śmieją się z kierowców Porsche, że oni jeżdżą autami dla ludu, których produkuje się na pęczki. Dilerzy Ferrari tak naprawdę nie muszą robić nic, by sprzedać wszystko na pniu. Już od pierwszych kontaktów z tą marką czujesz aurę snobizmu i wyjątkowości. Tej legendarnej otoczki zazdroszczą Włochom inne firmy motoryzacyjne. Takiej renomy nie da się wyrobić w ciągu paru lat, do tego potrzebne jest szlachetne pochodzenie.

Więcej na auto.gazeta.pl








WARTO PRZECZYTAĆ
NEWSY
  • Dramat Chelsea - 13 kontuzjowanych piłkarzy Statystycy wyliczyli, że w składzie z Terrym "The Blues" traci jedną bramkę na dwa mecze ligowe. Bez niego zaś jednego gola na jedno spotkanie. To nie koniec zmartwień Mourinho.
  • Polska fotografia XX wieku Wystawa podsumowuje doświadczenia polskiej fotografii w okresie rewolucyjnych zmian ekonomicznych, politycznych i technologicznych XX wieku.
  • Księgozbiory dobrze chronione Polskie biblioteki coraz częściej decydują się na wykorzystywanie nowoczesnych systemów zabezpieczeń – wynika z podsumowania SMS RoadShow czyli europejskiego cyklu spotkań zorganizowanego
Copyright © 2007-2009seoteka